|
Dotarła do nas opublikowana w "Ruchu Muzycznym", nr 18 z dnia 5-tego września 2004 recenzja występów Adama i Tomka Golków w Warszawie w czasie uroczystości 60 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. |
||
| Utalentowani bracia | ||
|
Ja byłam przygotowana na to, co usłyszę, ponieważ tak się składa, że talenty braci Golków, muzyków amerykańskich wywodzących się z polskiej rodziny, śledzę od dłuższego czasu; zawiadomiłam też czytelników „Ruchu Muzycznego” o najnowszych ich konkursowych sukcesach: dyrygenta Tomasza w Meksyku, pianisty Adama w Szanghaju. Mimo to i ja byłam zaskoczona przekonawszy się nie tylko, na jakim poziomie wykonują swoje zadania, ale też jak wspaniale kooperują ze sobą, tworząc w porozumieniu wspólny, oryginalny świat. Mieli też szczęście, że dostali do dyspozycji tak znakomity „instrument” jak Sinfonia Varsovia. ![]() Umieszczenie Koncertu e-moll Chopina na początku programu ilustrowało część zasady Hitchcocka: trzęsienie ziemi na początek. To był pokaz muzykowania w stanie czystym, bez uzewnętrzniania jakichkolwiek problemów technicznych. A przy tym był to Chopin nietuzinkowy, pełen kontrastów i zmian nastrojów, może nie do tego stopnia teatralnych, jak w pamiętnym wykonaniu Zimermana i Polskiej Orkiestry Festiwalowej, ale coś w tej atmosferze współpracy przypominało tamtą interpretację. Zasada Hitchcocka uzewnętrzniła się jeszcze w bisach. Najpierw Adam Golka wybrał Fantazję „Carmen” Horowitza demonstrując, że istotnie problemy techniczne dla niego nie istnieją. Drugi bis znów przyniósł skrajny kontrast: Nokturn Des-dur Chopina wprawił słuchaczy w głęboką kontemplację. Potem napięcie spadło – siedemnastoletni pianista „ukradł” cały efekt i chyba każdemu występującemu po nim soliście nader trudno byłoby przyciągnąć uwagę aż do tego stopnia. Zwłaszcza że tym razem padło na Patrycję Piekutowską, która wykonała Koncert d-moll Wieniawskiego, a po nim Kaprys polski Bacewiczówny. VIII Symfonia G-dur Dworzaka – to znów był recital orkiestry. Tym razem Tomasz Golka w pełni pokazał, co potrafi. Ma prawdziwą charyzmę i umie konsekwentnie przeprowadzić swoją koncepcję; jest dyrygentem i skutecznym, i efektownym, znakomicie czuje wielką formę, ale i miniaturę – na bis poprowadził Taniec słowiański g-moll, i elegancko, i tanecznie. Dorota Szwarcman | ||