|
Ogniskowy wyjazd w Texaski plener byl udany! Podroz w strone Austin jest zawsze przyjemna.
Za Katy zaczynaja sie przestrzenie zieleni mile dla oka. Ten daleki horyzont - pola , drzewa, zarosla i gdzieniegdzie jakas miescina - wszystko razem uspakaja i koi podroznych.
Jestesmy poza Houston! Bylismy podnieceni wyprawa, kazdy chcial byc jak najpredzej na miejscu. Po poltorej godzinie od I-10 i Eldridge
bylismy przy wjezdzie do Buescher State
Park. Tutaj panuje cisza, wsrod wysokich drzew, glownie sosen, widac troche turystow. Ucieszylismy sie wszyscy na widok Janka Madeja z rodzina. Gral z
dzieciakami w pilke. Byli pierwsza rodzina na miejscu. Zawsze zwarci i gotowi do wypoczynku w plenerze - nie zawiedli nas nigdy! Sluchamy sobie muzyki przy winku, gadamy i wygladamy z nadzieja, ze moze sie przetrze. Jest fajno - tylko ten deszcz niepotrzebny. Decydujemy sie na powrot tego samego wieczoru, choc wyjezdzac zal... Szybko skladamy namioty i kolo 8pm opuszczamy park, majac nadzieje wrocic tu jeszcze raz - moze wiosna 2004 roku. W Buescher State Park jest 8-milowy szlak pieszy, ktory wartaloby zaliczyc. Bez wzgledu na pogode warto ruszyc w plener - kazda minuta sie liczy! Nie zalujemy wyjazdu - zapraszamy Was wszystkich awansem na nastepna wyprawe. Moze bedzie chlodnawo, slonecznie, rzesko? A moze nie.. Ale zawsze mozecie liczyc na przyjacielska atmosfere wsrod czlonkow i sympatykow Ogniska Polskiego. Pozdrawiam i zapraszam Was wszystkich Ela |
|
| October 2003 |