Nadeslane - Wrazenia z podrozy do Rosji
      
Wrocilem po prawie dwoch tygodniach z Rosji i dochodze do siebie powolusku - jest po czym dochodzic, bo matuszka Rosja zrobila na mnie spore wrazenie.  Okazalo sie, ze Moskwa nie jest juz Moskwa, gdyz wydaje sie byc stolica na miare tej prawdziwej Europy.  Ludziska pewnie pisza ksiazki i prace naukowe na temat zmian w Moskwie w ostatnim dziesiecioleciu - ja tylko dodam, ze wsrod zmian na lepsze w oczy rzuca sie wiele nowej architektury i renowacja tej starej, swietne oswietlenie domow i pomnikow, ogromna ilosc sklepow z najbardziej aktualna moda, doskonale ksiegarnie, niesamowita liczba i wybor restauracji, oraz hotele na dziesiec gwiazdek.  Ze zmian na gorsze najbardziej wali po glowie "zagraznienije wozducha", tlok na ulicach, przestepczosc i korupcja wladz.
Stary i poczciwy Bolshoi jak zwykle wymaga remontu, ale peka w szwach choc ceny biletow wzrosly wielokrotnie.  Bylem na goscinnych wystepach baletu Mariinsky z Petersburga (trzy jednoaktowki) i wyszedlem z usmiechem na ustach.  Nie dlatego, ze sie skonczyly wystepy i moglem wyjsc, tylko dlatego, ze tak dobrze tanczyli i grali.  Zycie kulturalne w Moskwie tetni i wybor wystaw i przedstawien jest niesamowity - okazuje sie, ze Houston jest malym prowincjonalnym "miasteczkiem".  (Mimo to, zawsze jest mi lekko na sercu gdy tutaj wracam).
Jadalem po wegetariansku w knajpach tybetanskich, niemieckich, gruzinskich, wloskich, indyjskich, marokanskich i rosyjskich.  Pilem prosto z beczki najlepsze piwa belgijskie, czeskie, niemieckie i rosyjskie, oraz wina z Chile, z Gruzji, z RPA i z Francji.  W Moskwie!

Zapraszam na www.trybek.com/Russia
Jurek
 
3/2003