Pocztowka z Nowej Zelandii

                            czyli

                    Dzieci Pahiatua,

                   Konsul Honorowy

           i Kalina z Lisciem Szerokim

 

 

Pod koniec lutego, moje mlodsze dziecko wsiadlo w samolot i polecialo na semestr do Nowej Zelandii.   Przygotowywalismy sie do tego wydarzenia rodzinnie, systematycznie i porzadnie.  Ewa przeczytala co mogla o Uniwersytecie Otago, na ktorym to miala studiowac, wybrala wyklady,  zaszczepila sie przeciwko zoltaczce i spakowala rzeczy na pol roku.  Ja zaczelam czytac przewodniki po Nowej Zelandii,  Donek poszedl na internet.  I to Donek natrafil pierwszy na slad grupy polskich sierot w Dunedin.

Otoz  w roku 1944 grupa kilkuset (tak!) polskich dzieci, ktorych rodzice wygineli na Syberii  zostala ewakuowana  z Rosji przez Persje do Nowej Zelandii. Trwala jeszcze wojna, dzieci w Nowej Zelandii byly bezpieczne,  a zapraszajacy je nowozelandzcy sponsorzy (miedzy innymi katolicki biskup z Dunedin) zadbali o ich dobro materialnie i duchowo.  Dzieci wraz z towarzyszacymi im opiekunami zostaly ulokowane w wiosce  Pahiatua niedaleko Auckland.  Tam mialy doczekac konca wojny i stamtad powrocic do Ojczyzny.  A tymczasem, w wyniku ukladow w Jalcie, ta czesc Polski z ktorej wiekszosc mlodocianych uchodzcow pochodzila znalazla sie po sowieckiej stronie granicy.  Dzieci nie mogly wrocic do Polski, a do Zwiazku Radzieckiego wracac nie chcialy.  Wiekszosc z nich zostala  wiec w nowej Ojczyznie.  Polska Ludowa dwukrotnie upominala sie o zwrot  mlodocianych obywateli, ale wladze nowozelandzkie z poparciem emigracyjnego rzadu polskiego w Londynie dwukrotnie odmowily. 

W wyniku tego wydarzenia nowozelandzka Polonia wzbogacila sie o nowy narybek.  Narybek niebagatelny, liczacy sobie 733 dzieci i okolo stu towarzyszacych im doroslych.  Spora ta grupa dlugo trzymala sie razem, ale w koncu mlodzi podorastali  i porozjezdzali sie w rozne czesci obu nowozelandzkich wysp.   Czesc z nich wyjechala do Dunedin na Poludniowej Wyspie, tego samego Dunedin, do ktorego poleciala na semestr moja corka Ewa.

Na poczatku  Ewa byla bardzo zajeta.  Obcy kraj, obce miasto, nowi koledzy, studia, inne obyczaje.  Nie w glowie jej bylo szukanie kontaktu z Polonia.  Ale po jakims czasie..

A zreszta oddajmy glos Ewie…

   

 (unauthorized excerpts from New Zealand chronicles by my slightly sarcastic daughter)

 

……..On Sunday, I had decided to go to Go Otago, which I would basically characterize as a county fair, only with slightly less livestock. I had decided this because there had been a map of the attractions in the newspaper, and I saw that the Polish Heritage Trust would have a booth there. Finally! Polish People!

 

            I had been feeling my ability to speak Polish deteriorating into barely recognizable sludge, so I was quite emphatic about the need to go. Unfortunately, it was being held at some place unpronouncable but nevertheless not even within the New Zealand definition of walking distance from Dunedin. Thus, I had to take the train, which segues us nicely into the Vastly Amusing Story of How I Met My First Polish People in New Zealand.  It goes something like this:

 

            Once the train ride was over, I was making to leave the train and as I walked around some people in the car, I said "przepraszam" which is Polish for excuse me, for those who don't know.  As I kept walking, I heard the man snort in laughter and asked me "and where are you from?" In Polish! I had managed to sit behind the only two Polish people on the train! (fear my Mad Polish People Finding Skillz)  I'm not even sure why I said przepraszam, I don't think I was really thinking about it at the time.  In retrospect, I realize that I should have pretended that I heard them speaking in Polish in front of me, because that way I could have avoided being known as "that flaky girl that runs around speaking Polish at random people regardless of whether or not they can understand it." Which really isn't that far off the mark, but still kind of embarrassing. 

 

            Actually, the really interesting thing was that apparently they had been on the plane when we flew in from Christchurch! Slawek (it was him and his wife, Ala, that I had met) apparently remembered me because he thought that I looked Polish even then. It's a silly thing to be proud of, but I am anyway….

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


           Posluchaj Kaliny z Nowej Zelandii

 

Wszytkich zainteresowanych historia i dalszymi losami Dzieci Pahiatua zapraszamy na nastepujace strony internetowe:

 

http://www.polishheritage.co.nz – oficjalna strona Polonii Nowozelandzkiej.   Znajdziecie tam  sieciowe wydanie ksiazki  autorstwa Krytyny Skwarko  “Zaproszeni” (Invited) oraz zwiastun nowej ksiazki Johna Roya Wojciechowskiego “Strange Outcome”.

 

http://www.Pohos.eu.org – strona Polish Heritage of Otago and Southlands.  Zawiera informacje na temat wczesnej emigracji polskiej  na Poludniowej Wyspie oraz zdjecia z ostatniej wizyty Johna Roya – Wojciechowskiego w Dunedin i majowej celebracji w kosciele Marii Krolowej Pokoju w Dunedin.

 

May 12, 2004

Beata M.