Tym razem Dominikana
Ewa i Zenek lataja za darmo, wiec wykorzystuja swoje nieliczne wolne dni na wypady tam, gdzie jeszcze nie byli..

 

 
 
    Pogoda nie jest sprzyjajaca, bo to czas burz i tropikalnych sztormow. Nic nas jednak nie zatrzyma przed podroza.  5 wrzesnia 2002 wylatujemy z Houston, przez Miami do La Romana w Dominikanie nad Morzem Karaibskim.
    Powitano nas serdecznie czestujac chlodzonymi sokami z owocow.  Dostalismy duzy pokoj z wygodami (telewizor, lodoweczka,sejf itp.) oraz wielka lazienka ze stosem recznikow. Mimo 5-godzinnej podrozy nie jestesmy zmeczeni, wiec predko przebieramy sie i wedrujemy zwiedzac otoczenie naszego rezerwatu.  Przed laty bogaty Wloch kupil bardzo duzy obszar taniej tu ziemi I zainwestowal budujac palace. Zagospodarowal ten teren jako osrodek wczasowy dla Europejczykow spragnionych Tropikalnego wypoczynku. Calosc jest ogrodzona i strzezona, a wewnatrz sa cudowne ogrody z kwieciem, pielegnowane czyste chodniki, mostki, romantyczne fontanny, laczki i bajeczne sciezki.  Miedzy wczasowiczami z Wloch, Francji, Niemiec i czasem tez z USA snuja sie rozowe pelikany.  Gdzieniegdzie wygrzewaja sie iguany. W osrodku sa wolnostojace domki na styl tropikalnych chat, zewnatrz kryte strzecha, wewnatrz luksusowo wyposazone z klimatyzacja bo temperatura zazwyczaj siega od 30 st C. do 35 C w cieniu. Wszelkie drogi, otoczone zielenia prowadza do basenow, w ktorych mozna sie chlodzic, plywac czy grac w siatkowke.

    W jacuzzi z natryskami wodnymi mozna siedziec masujac cialo, a obsluga dostarcza ladnie zdobione napoje z owocow. 

    Wszedzie na terenie osrodka sa bary na wolnym powietrzu, gdzie non stop serwowane sa posilki, swieze, pyszne napoje, kawa cappucino z tamtejszych zbiorow kawy, wybor herbat, piwa, napoje alkoholowe oraz soki.

    Minawszy baseny z glosna muzyka i gwarem radosnych ludzi dochodzimy do plazy o sniezno bialym delikatnym piasku stapajac jak po mace ziemiaczanej wsrod wiatrem kolyszacych palm. Szum morskich fal zagluszaja ptaki. Kolor wody morskiej lazurowy - prawdziwie morski, graniczacy z jasno–blekitnym sklepieniem nieba. Blekit paryski, po ktorym plyna puszyste chmurki w strone szarych,ciemnych deszczowych chmur oddajac uczucie blogiej trwogi.. Woda morska jest czysta, przezroczysta i tylko dno z bialego piasku uformowanego praca fal odbija promienie sloneczne tworzac widok diamentowych zalaman swiatla.  Stojac w wodzie po szyje widzimy swoje stopy. Podplywamy nieco i dostrzegamy wystajace z wody ostre kamienie po koralowcach, na ktorych wygrzewaja sie kraby.

    Ten widok dodaje nam energii do ucieczki na strzezona plaze z mila obsluga, ktora czeka na nas z recznikami.
Obsluga Osrodka/rezerwatu dociera wszedzie do swoich turystow. Organizowane sa zajecia w wodzie i poza woda. Co kilka godzin zabawiaja ludzi gimnastyka na plazy, w morzu, albo w basenie (wodny aerobik, gry, zabawy). Nieustannie oferowane sa kolorowe napoje dekorowane owocami. Wieczorami  pieknie oswietlone wybrzeze zaprasza na spacery.  Z restauracji dochodza zapachy przepysznych posilkow kuchni meksykanskiej, chinskiej i wloskiej.  Restauracje maja narodowe wystroje i tradycyjne posilki, podane gustownie i elegancko przez kelnerow reprezentujacych swa narodowosc.  Wokol wszedzie muzyka, tance, zabawy. W muszlach koncertowych kazdego wieczoru prezentowane sa ciekawe i roznorodne wystepy teatralne. Dla wielbicieli nocnego zycia sa restauracje i dyskoteki otwierane o 23, w ktorych mozna bawic sie cala noc
 
    Rano mozna zamowic sniadanie do pokoju. Wolimy jednak zjesc smazone wedzone banany ze swiezymi owocami i pachnacym swiezym pieczywem na tarasie restauracji podziwiajac mewy i spokoj fal morskich, wdychajac poranne wilgotne powietrze nasycone jodem. Potem spacerujemy wzdluz brzegu morza alejkami z delikatnym powiewem morskiej woni zmieszanej z zapachami kwiatow, wsluchujac sie w spiew budzacego sie ptactwa .
    Wygospodarowujemy jeden dzien na zwiedzanie okolicy poza rezerwatem turystycznym. Odwiedzamy pospiesznie pobliskie miasteczko. Jedziemy na wzgorze Altos de Chauo’n, skad podziwiamy widok statkow na rzece topiacej sie w soczystej zieleni palm kokosowych. Zwiedzamy ruiny z XIV wieku i utrzymany w dobrym stanie kosciolek. W zadbanych, starych budynkach mieszcza sie restauracje, sklepiki z pamiatkami, muzea, galerie. Najwieksza atrakcja jest ogromna arena zbudowana z kamieni koralowcow. Architektura piekna, a skaly lsnia i migocza w swietle promieni slonca.

   Na Karaibach zwiedzilismy juz wyspy: Puerto Rico, Jamajke i Holenderska wyspe Arube.Kazda ma inna kulture i obyczaje. Po kazdej podrozy trudno nam wracac do codziennych obowiazkow, ale cieszymy sie wspomieniami, zdjeciami i wrazeniami, ktorymi mozemy sie podzielic.