List do houstonskiej Polonii  
  Drodzy Polacy,

Nie wiem w zasadzie od czego zaczac.  Nagromadzilo sie w mojej glowie mnostwo mysli i odczuc, ktore przez dlugi czas chowalam w sercu.   Odczuwalam rozczarowanie, smutek a czasem nawet zlosc. 

Chcialabym aby to byl rodzaj moich zyczen BozoNarodzeniowych i Noworocznych.  Ktos moze sie zastanawiac o co mi wlasciwie chodzi.  Otoz chodzi mi o nas wszystkich Polakow..  Jestesmy mala grupa, a trudno nam sie ze soba zgodzic.  Ciagnie sie ten konflikt dobre pare lat i wielu z nas nie pamieta dokladnie o co nam naprawde poszlo, a niektorzy w ogole sie w tym nie orientuja.

Jestem w Houston wraz z moja rodzina od poczatku  powstania naszej parafii i widzialam nasze zmagania, trudnosci, walke i problemy jezykowe.  Kazdy z nas przyjechal tutaj z innych powodow, ale przede wszystkim przyciagnela nas do Ameryki wolnosc i mozliwosc stworzenia sobie lepszego zycia.  Mielismy marzenia, dazenia, ktore kazdy z nas w jakis sposob zrealizowal.  Nie mozemy powiedziec, ze spoczelismy na laurach.  Jestesmy narodem, ktory potrafi ciezko pracowac i dazyc do celu - historia to pokazala.

Nasza parafia byla nasza "Mala Polska", do ktorej przychodzilismy by sie pomodlic, spotkac ze znajomymi, mowic w naszym ojczystym jezyku, gdyz nie bylo dla nas innego miejsca.  Kazdy zaczynal od "zera".  Jednak po jakims czasie zaczely sie konflikty i niezgoda.  Trwa to do dzisiejszego dnia..  Mysle, ze juz najwyzszy czas zebysmy znalezli w naszych sercach okruchy uczuc, ktore pozwola nam w koncu rozpoczac okres wzajemnego wybaczania.  Nie czekajmy, ze ktos za nas to zrobi, nie czekajmy na tragedie aby wzajemnie zaczac sie wspierac.

Niedawno temu plakalismy nad utrata tak wspanialego czlowieka, jakim byl nasz papiez Jan Pawel II.
Co pozostalo z jego nauk w naszych sercach?  To on odwiedzil swojego zamachowca, wyciagnal do niego rece i mu wybaczyl.  Wezmy przyklad z jego postawy i zacznijmy proces zgody i wzajemnej milosci.  Mysle, ze stac nas na to.
Dlatego w tym okresie Swiatecznym i przyszlym Nowym Roku zycze nam wszystkim wiecej wyrozumialosci, wzajemnego szacunku, tolerancji, otwartych serc i wyciagniecia do siebie nawzajem dloni.

Niech te wielkie obchody 25-lecia naszej parafii nie beda tylko pusta forma.  Nie jest wazne gdzie je bedziemy obchodzic.  Wazni sa ludzie, ktorzy podadza sobie rece bez iskry zawisci, ale z iskierka milosci.

W zwiazku  z moimi rozmyslaniami chcialabym zapoczatkowac proces zgody zapraszajac wszystkich Polakow, ktorym nieobojetne sa nasze losy, na wspolne spiewanie koled w "Chateau Polonez".  Moze to byc niezapomniany wieczor dla nas wszystkich i krok do polonijnej zgody.

Z otwartym sercem
Ania Sienko z rodzina