Drodzy Moi Przyjaciele w Houston!
 
Czas szybko ucieka ale piękne chwile pozostają w sercu.  Wiem że słowa nigdy nie oddadzą tego, co człowiek naprawdę czuje w swoim sercu.  Wyjeżdżając z Ekwadoru do was w Houston, miałem wiele obaw, co to będzie, jak tam sobie dam radę z moim nienajlepszym angielskim itd. Wyjeżdżałem zmęczony, w ciele i w duszy, bo praca tutaj, pozostawienie samemu sobie praktycznie we wszystkim daje się we znaki,  ale wracając od Was, wróciłem "odbudowany", z większą nadzieją i wiarą w to co robię.  Mile wspominam ten czas u Was, i będą mi te wspomnienia pomagały w zmaganiu się z rzeczywistością misyjną, tutaj w Ventanas.  Czułem się w Houston, w parafii Our Lady of Chestochowa, jak w domu.  Dlatego tym krótkim listem chciałbym wam wszystkim SERDECZNIE PODZIEKOWAC za przyjęcie mnie w swoje progi. Serdeczne dzięki księdzu proboszczowi Jackowi, za uwożliwienie mi zastępowania go w czasie jego zasłużonych wakacji.  Serdeczne dzięki tym, którzy mnie zaprosili do siebie, na wspaniałe jedzenie, pogawędki i mile spędzony czas.  Serdeczne dzięki za wsparcie finasowe dla mnie na parafię jak i też na potrzeby dzieci naszej Fundacji.  Serdeczne dzięki za chęć pomocy dla nas w Ekwadorze. Serdeczne DZIEKI ZA WSZYSTKO.  Chciałbym Was zapewnić o naszej modlitwie za was, modlitwie która jest mostem duchowym który nas wszystkich łączy.  I chciałbym was serdecznie prosić abyście o nas tutaj nie zapomnieli.  I jeszcze raz ponawiam moje zaproszenie do odwiedzenia nas w Ekwadorze.  Mam nadzieję Pan Bóg pozwoli się nam jeszcze nie raz spotkać. A na koniec, chciałbym przeprosić za moje niedociągnięcia, za cokolwiek co było "nie tak" z mojej strony.  Nie Bóg wam wynagrodzi wasze dobre serce.

              o. Jan Koczy
 
 
  Click HERE to see how you can contribute to father Jan Koczy foundation and work in Ecuador.