|
|
Komu służy “Polish Joke”?
Od tygodnia na scenie “Stages Repertory Theatre” można oglądać sztukę
Davida Ivesa pod tytułem Polish Joke w reżyseri Briana Byrnesa. Sztuka
to doczekałą się już wielu recenzji z którymi można polemizować. Faktem
niezbitym natomiast jest to że twórcy owego spektaklu perfidnie
wykorzystują scenę teatralna do masowego propagowania wizerunku
Polaka-Nieudacznika. Taka jest treść owej sztuki, taki jest jej moral i
taki obraz wynosi przeciętny uczestnik spektaklu. Próba zatarcia śladów
poprzez opisanie w broszurze sztuki uniwersalności Polish Joke i
zastąpienia “polskości” na przykład “Aggies”, “Yankees” czy
“blondynkami” ma się nijak do faktu manipulacji etniczno-politycznej
jaką spełnia ta sztuka.
Rzecz dzieje sie współcześnie i ma również elementy ogólno-dydaktyczne,
jak te wypowiadane przez stryja Romana do dorastającego Jasia, głównego
bochatera, które można sparafrazować znaną poniekąd maksymą “ucz się
Jasiu ucz bo nauka to potęgi klucz”. Trudno również polemizować z
patritycznym przywołaniem na scenę Tadeusza Kościuszki, czy odwołaniem
się do wartości wielu tworców polskiej kultury. To jednak nie zmienia
faktu że głównym przesłaniem sztuki pozostaje, tak jak w tytule,
Polak-Nieudacznik. I przez taki pryzmat uczestnicy spektaklu, Amerykanie,
postrzegać nas będą w naszych biurach, zakładach pracy, czy podczas
towarzyskich spotkań. Możliwe że o tyle trudniej nam będzie pokonać
barierę zawodowego współzawodnictwa, bo mit Polaka-Nieudacznika
podświadomie przesądzi o losach konkurencji. Tylko wyjątkowi uczestnicy
spektaklu zachwycą się heroizmem bohatera narodowego Ameryki i Polski
Tadeusza Kościuszko, czy zastanowią sie nad losem 19-to wiecznej Polski.
Znakomita większość natomiast utrwali sobie fałszywy obraz Polaka,
Polaka-Nieudacznika, kreowany przez twórców Polish Joke. A więc komu
służy ten spektakl?
Oczywiście można wzruszyć ramionami i potraktowć całą sprawę za niebyłą.
Można też wysunąć na plan pierwszy kunszt aktorski i zignorować całą
treść, wówczas spektakl wydaje się być akceptowalnym. Dla mnie jednak
byłby to akt akceptacji fałszywgo wizerunku współczesnego Polaka w
Ameryce. O ile ubogość wczesnej emigracji europejskiej (niekoniecznie
polskiej) do Stanów Zjednoczonych mogła wywoływać sporadyczny uśmiech o
tyle w dobie Czesława Miłosza, Zbigniewa Brzezinskiego, Jana
Nowaka-Jezioranskiego czy całej rzeszy inżynierów, lekarzy, twórców
nauki i sztuki, którzy współtworzą postęp tego kraju, Polish Joke wydaje
się być perfidnym paszkwilem etniczno-politycznym. Wizerunkowi takiemu
stanowczo się sprzeciwiam.
Pragne też zwrócić uwagę że sztuka ta pojawia sie w chwili gdy Polska i
Polonia Amerykańska zabiegają o zniesienie wiz wjazdowych obywateli
Polski do Stanów Zjednoczonych. Czy obraz Polaka kreowany przez twórców
Polish Joke może nam w tym pomóc? Obawiam się że nie. Tak więc ponawiam
pytanie komu służy ten spektakl?
Śmiech to zdrowie mówi stare przysłowie, tyle tylko czy Polish Joke jest
komedią, czy szyderstwem etniczno-politycznym? W przypadku szyderstwa
śmiech staje krzywdzący i z pewnością nie wyjdzie nikomu na zdrowie.
Marian. L. Kruzel, Prezes Zarządu
Kongresu Polonii Amerykańskiej w Teksasie
|
|