Another voice in the discussion about the play "Polish Joke", played 2/2-27/2005 in the Stages Repertory Theatre.
 

   
previous   next

 
Ze zdziwieniem przeczytałam komentarze autorstwa Mariana Kruzla i doktora Witolda Łukaszewskiego na temat sztuki “Polish Joke”.  Wybralam się na nią parę dni temu i uważam, że jest przezabawna i zdecydowanie nie antypolska.  Zgodzę się z autorami, ze w sztuce są stereotypy – ale dotyczą one po równo Polaków, amerykańskich Żydów, Irlandczyków i potomków pasażerów statku „Mayflower”.  Jeżeli portret wiejskiej rodziny, która wykopała tunel z komunistycznej Polski do USA  i w ferworze drążenia tunelu zupełnie przeoczyła koniec komunizmu, wydaje się przerysowany, co powiedzieć o pracownikach irlandzkiej agencji turystycznej nazywających się Flanagan lub O’Flanagan, noszących ubrania w tonacji tylko i wyłącznie zielonej i bez końca powtarzających „Top of the morning to you”?  Przez cały czas czujemy sympatię do głównego bohatera, który stara się uciec od swojej polskości, ale który w końcu akceptuje, kim jest.  Ucieczka od własnej tożsamości to element często spotykany w USA i dotyczy on zarówno potomstwa emigrantów, jak tez Amerykanów pochodzących z Południa, którzy starają się pozbyć swojego akcentu.

Sztukę warto obejrzeć choćby dlatego, że są w niej postacie odegrane wprost genialnie.  W pierwszej scenie poznajemy pana Wojtka, który śpi po pracy.  Pan Wojtek robi niewiele, ale sposób, w jaki prawie nic nie robi, przynosi nizej podpisanej do głowy tylko jedno skojarzenie: „Alternatywy 4”.  Dlaczego więc śmiejemy się z samych siebie w serialach polskiej produkcji, a czujemy się urażeni, gdy Amerykanin, Czech, Francuz czy Australijczyk daje nam dokładnie ten sam materiał do śmiechu?

Katarzyna Wilczek-Boney

Pearland

 

 

   

    

   
We would like to know what other viewers think about this play.  Welcome to the discussion!           
Please send us your comment

 

previous  next