|
|
Wlasnie wrocilam z
teatru Stages i musze przyznac, ze sztuka bardzo mi sie
podobala. Znalazlam w niej wiele inteligentnie
poruszonych problemow natury globalnej.
Symboliczne "piwo z jajkiem" to paradoks wytworzenia subkultury na
obczyznie, ktora w rzeczywistosci nie ma nic lub
niewiele wspolnego z kultura, obyczajowoscia i
stylem zycia danego kraju, w tym przypadku Polski.
Jak pieknie panna Wilkomirska w sztuce Polish Joke nakreslila obraz prawdziwej POLSKI,
ktora wszyscy nosimy w sercach i kochamy. Jak pieknie
wymowila nazwiska naszych dum narodowych jak
Szymanowskiego, Szymborskiej, Lutoslawskiego czy
Goreckiego. Pierwsza czesc, ktora nikomu z nas nie moze
sie podobac, lacznie z pseudo-polska muzyczka na
poczatku, jest celowym plawieniem widza w tej
bezwartosciowej subkulturze i jesli tylko widz nie
zalamie sie lub pochopnie nie wysnuje wnioskow, otrzyma
nagrode w drugiej czesci. Jasiu, bohater odnalazl
swoja tozsamosc po przyjezdzie do Polski!
Mysle ze kazdy z nas kto ma dzieci wychowane na obczyznie doswiadczyl
ich poszukiwan tozsamosci, watpliwosci i zgrzytow
zestawiania symbolicznego, bezsensownego "piwa z
jajkiem" z prawda o Polsce. Moze nie wszyscy
Amerykanie obecni na sali wyczuli roznice miedzy pierwsza czescia a
druga, ale mam nadzieje, ze chociaz czesc.
Globalna, czy lepiej powiedziec ogolno-ludzka wartosc i nauka z tej
sztuki, to nasza slabosc do przypinania tych
subkultur wszystkim narodowosciom. Jakze czesto
ranimy naszymi stereotypowymi, plytkimi wiadomosciami o danej
nacji jej mieszkancow.
Jak wiele takich bezsensownych "piw z jajkiem" otacza nas na codzien.
Swiat staje sie jedna "wielka wsia", te roznice
kultur miedzy narodami beda niedlugo bezcennymi
skarbami, ktore musimy kultywowac i zachowywac w
najczystszej formie. Sztuka wysmiewa bzdurne stereotypy w zabawny sposob
i zachwyca kunsztem aktorskim.
Z powazaniem
Anna Golka
PS. Czy zauwazyliscie Panstwo, ze muzyka na koncu byla Polska, w dobrym
stylu i spiewana po Polsku, nie tak jak na poczatku?
|
|