|
|
Moje przemyslenia po obejrzeniu sztuki “ Polish Joke”
Bohaterem dramatu jest mlody wrazliwy czlowiek, ktory pochodzi z
chicagowskiego srodowiska polonijnego i nie ma w ogole kontaktu ze
srodowiskiem intelektualnym o korzeniech polskich. Dlatego wrzuca do
jednogo worka to, co polskie i to co zostalo celowo osmieszone przez tak
zwane “polish jokes”. Jego pochodzenie tak bardzo ciazy na jego zyciu i
karierze zawodowej, ze w tym wlasnie obsesyjnie upatruje zrodla
wszelkich niepowodzen zyciowych. W koncu postanawia nie przyznawac sie
do swojej polskiej tozsamosci, co rowniez mu sie nie udaje.
Nie jest moim celem streszczanie sztuki, ale jej analiza i ocena. Jest
to komedia, a wiec jak na komedie przystalo, musi rozsmieszac; i to sie
autorowi wielokrotnie udaje, a nasze polskie poczucie
humoru oraz poczucie godnosci narodowej wystawia na probe. Jest to
dramat obyczajowy dotyczacy srodowisk etnicznych w Ameryce i jest
przeznaczony dla Amerykanow, a nie Polakow, jak
moze bysmy oczekiwali.
Dopatrzylam sie dwoch glownych tematow, ktore autor chce poruszyc:
stereotypu w ocenie ludzi oraz potrzeby poszukiwania wlasnych korzeni.
Bo w koncu to “prejudice” tak bardzo utrudnia naszemu bohaterowi zycie,
a nie jego wlasne ulomnosci. Jest wreszcie czlowiekiem inteligentnym,
wyksztalconym na prestizowych uczelniach. Wlasnie owo uprzedzenie i
osmieszenie srodowiska polskiego wytyka autor amerykanskiemu
spoleczenstwu.
Drugi watek to poszukiwanie wlasnej tozsamosci, ktorej glowny bohater
desperacko potrzebuje, chociaz mu pozornie przeszkadza. Nie moge sie
oprzec pokusie, aby nie uchylic rabka tajemnicy i zdradzic, ze odnajduje
ja w koncu w Polsce.
Aby sprawiedliwosci stalo sie zadosc, trzeba uczciwie przyznac, ze do
uprzedzen etnicznych ogolnie mamy sklonnosci. Coz, natura ludzka jest
ulomna i woli pojsc na skroty. Bedac w Polsce spotkalam sie z ocena
Amerykanow (oparta na podstawie ogladanych amerykanskich filmow), ze sa
to grubasy, spedzajacy caly wolny czas na kanapie, gapiacy sie w
telewizor i jedzacy “chipsy”. A przeciez to nie cala prawda o naszych
amerykanskich sasiadach.
Anna Baranowska
|
|