Another voice in the discussion about the play "Polish Joke", played 2/2-27/2005 in the Stages Repertory Theatre.
 

   
previous   next

 
Podobnie jak Ania, obejrzalam sztuke “Polish Joke” w niedziele, a wiec zdazylam juz przysluchac sie dyskusjom, przeczytac opinie na naszej stronie internetowej.
 
Tak sie zlozylo, ze bylismy z mezem nieco zaangazowani w powstanie tej sztuki, bo poproszono nas o nagranie niektorych scenek, ktore wymagaly nauczenia sie przez aktorow polskiego akcentu. Poczatkowo mialam i ja nieco watpliwosci, bo tytul szokuje w pierwszej chwili, ale bedac z wyksztacenia polonistka, wiem, ze jesli oceniamy utwor literacki czy teatralny trzeba najpierw go przeczytac lub zobaczyc.
 
Czesc pierwsza zadaje w naszych glowach nieco chaosu i dziwnych odczuc, ale tym bardziej bylo to dla mnie zaproszeniem do obejrzenia czesci drugiej. Moje zawodowe „skrzywienie” kaze mi popatrzec na sztuke jako na dzielo literackie, obojetnie czy jest wysokiego kalibru i ma juz ustatkowane miejsce w historii literatury, czy tez jest nowoscia na mapie literackiej. Budowa tej sztuki mnie osobiscie troche dezorientuje, bo wiele w niej mieszania rodzajow i gatunkow literackiech, ale coz, wszystko sie zmienia, jak Beata powiedziala – kolaze teraz modne, wiec i czystosci formy byc nie musi.
 
Jasno odczytalam, ze steerotyp, jaki krazy o Polakach, Zydach, Irlandczykach czy pewnie o wielu innych narodowosciach (ktorych akurat autor nie wybral sobie jako „bohaterow”) jest nieprawdziwy i NIEREALNY jak to symboliczne „piwo z jajkiem i sola”. Takiego piwa Polak nie pije i nigdy nie pil, wiec... Autor ostro uderza w tych, ktorzy te stereotypy przekazuja dalej wykazujac wyraznie ich klamliwosc i bezsens. Przeciez te same „jokes” mozna opowiedziec o policjancie, Belgu, lekarzu itd.
 
Literatura ma to do siebie, ze jest prywatna kreacja autora, ktory moze wykreowac swiat, przez ktory chce dotrzec do widza czy czytelnika. Literatura nie powinna byc narzedziem politycznym (bywa jednak ze jest), bo przestaje byc czysta literatura czy sztuka. A juz na pewno ta sztuka nie ma nic wspolnego z jakimkolwiek staraniem sie Polakow o zniesienie wiz . Roznie mozna te sztuke odebrac, kazdy ma prawo do wlasnej opinii, ale dla mnie nie ma to nic wspolnego z polityka.
 

Wprowadzenie motywu statku przyplywajacego do Ameryki z emigrantami sugeruje skad i kiedy zbudowano takie stereotypy, scenka z Kosciuszka sugeruje „wspolny moment” historyczny (nawiasem mowiac ta scena najmniej mi sie podobala), a ko
ncowa konkluzja jest uderzajaca jasnoscia przeslania: szukamy swoich korzeni w rozny sposob i w roznych momentach zycia. Walczymy, szukamy i... znajdujemy w wiekszosci to, co znalazl Jasiu. Droga do tego momentu bywa rozna. Niektorym przychodzi to latwo, inni borykaja sie dlugo i bolesnie. Sympatia widza jest jednak po stronie Jasia, a zakonczenie sztuki napawa optymizmem. Jestesmy INNI, niz stereotyp o nas. Jestesmy ludzmi myslacymi i poszukujacymi.
 
A z punktu widzenia dyrektora Teatru Ogniskowego moge dodac, ze sztuka ciekawie korzysta z malych i jednoznaczych rekwizytow jasno przemieszczajacych nas w czasie i przestrzeni, a aktorzy graja swietnie, wcielaja sie w kilka roznorodnych postaci, co wcale nie jest latwe i proste.
 
I tym pozytywnym akcentem zapraszam Panstwa na sztuke Teatru Ogniska Polskiego, 9 kwietnia, w ktorej tez wiele symboli, choc bardziej ogolno-ludzkich i filozoficznych. Mam nadzieje, ze sztuka tez wywola nieco dyskusji po glebszym jej odbiorze, mimo pozoru lekkosci i humoru.
 
              Malgosia Mucha

 

   

    

 
 
Please join the discussion -      
send us your comment!

previous   next