|
|
Podobnie jak
Ania, obejrzalam sztuke “Polish Joke” w niedziele, a wiec zdazylam juz
przysluchac sie dyskusjom, przeczytac opinie na naszej stronie
internetowej.
Tak sie zlozylo, ze bylismy z mezem nieco zaangazowani w powstanie tej
sztuki, bo poproszono nas o nagranie niektorych scenek, ktore wymagaly
nauczenia sie przez aktorow polskiego akcentu. Poczatkowo mialam i ja
nieco watpliwosci, bo tytul szokuje w pierwszej chwili, ale bedac z
wyksztacenia polonistka, wiem, ze jesli oceniamy utwor literacki czy
teatralny trzeba najpierw go przeczytac lub zobaczyc.
Czesc pierwsza zadaje w naszych glowach nieco chaosu i dziwnych odczuc,
ale tym bardziej bylo to dla mnie zaproszeniem do obejrzenia czesci
drugiej. Moje zawodowe „skrzywienie” kaze mi popatrzec na sztuke jako na
dzielo literackie, obojetnie czy jest wysokiego kalibru i ma juz
ustatkowane miejsce w historii literatury, czy tez jest nowoscia na
mapie literackiej. Budowa tej sztuki mnie osobiscie troche dezorientuje,
bo wiele w niej mieszania rodzajow i gatunkow literackiech, ale coz,
wszystko sie zmienia, jak Beata powiedziala – kolaze teraz modne, wiec i
czystosci formy byc nie musi.
Jasno odczytalam, ze steerotyp, jaki krazy o Polakach, Zydach,
Irlandczykach czy pewnie o wielu innych narodowosciach (ktorych akurat
autor nie wybral sobie jako „bohaterow”) jest nieprawdziwy i NIEREALNY
jak to symboliczne „piwo z jajkiem i sola”. Takiego piwa Polak nie pije
i nigdy nie pil, wiec... Autor ostro uderza w tych, ktorzy te stereotypy
przekazuja dalej wykazujac wyraznie ich klamliwosc i bezsens. Przeciez
te same „jokes” mozna opowiedziec o policjancie, Belgu, lekarzu itd.
Literatura ma to do siebie, ze jest prywatna kreacja autora, ktory moze
wykreowac swiat, przez ktory chce dotrzec do widza czy czytelnika.
Literatura nie powinna byc narzedziem politycznym (bywa jednak ze jest),
bo przestaje byc czysta literatura czy sztuka. A juz na pewno ta sztuka
nie ma nic wspolnego z jakimkolwiek staraniem sie Polakow o zniesienie
wiz . Roznie mozna te sztuke odebrac, kazdy ma prawo do wlasnej opinii,
ale dla mnie nie ma to nic wspolnego z polityka.
Wprowadzenie motywu statku przyplywajacego do Ameryki z emigrantami
sugeruje skad i kiedy zbudowano takie stereotypy, scenka z Kosciuszka
sugeruje „wspolny moment” historyczny (nawiasem mowiac ta scena najmniej
mi sie podobala), a koncowa konkluzja jest uderzajaca jasnoscia
przeslania: szukamy swoich korzeni w rozny sposob i w roznych momentach
zycia. Walczymy, szukamy i... znajdujemy w wiekszosci to, co znalazl
Jasiu. Droga do tego momentu bywa rozna. Niektorym przychodzi to latwo,
inni borykaja sie dlugo i bolesnie. Sympatia widza jest jednak po
stronie Jasia, a zakonczenie sztuki napawa optymizmem. Jestesmy INNI,
niz stereotyp o nas. Jestesmy ludzmi myslacymi i poszukujacymi.
A z punktu widzenia dyrektora Teatru Ogniskowego moge dodac, ze sztuka
ciekawie korzysta z malych i jednoznaczych rekwizytow jasno
przemieszczajacych nas w czasie i przestrzeni, a aktorzy graja swietnie,
wcielaja sie w kilka roznorodnych postaci, co wcale nie jest latwe i
proste.
I tym pozytywnym akcentem zapraszam Panstwa na sztuke Teatru Ogniska
Polskiego, 9 kwietnia, w ktorej tez wiele symboli, choc bardziej
ogolno-ludzkich i filozoficznych. Mam nadzieje, ze sztuka tez wywola
nieco dyskusji po glebszym jej odbiorze, mimo pozoru lekkosci i humoru.
Malgosia Mucha
|
|