...about the play "Polish Joke", played 2/2-27/2005 in the Stages Repertory Theatre.
 

   
previous  next

 
 
"The Merchant of Venice" czy  "Polish Joke" ?

Mamy duzy wybor wieczornej rozrywki w Houston.
Repertuar kin tuz przed rozdaniem Oskarow 2005 jest bogaty. Sceny w Wortham Center, Jones Hall, Hobby Center itp kusza ciekawymi ofertami. A wsrod nich mala scenka Repertory Theater z jakze niepokojacym tytulem...wiec trzeba to zobaczyc, koniecznie! Pierwsze echa znajomych, ktorzy widzieli sztuke byly pozytywne,wiec to nas zachecilo dodatkowo by wybrac sie na to tez.
 
Ku mojemu zdziwieniu,juz piatkowe przedstawienie wypelnione bylo po brzegi i "stand by tickets" byly tylko obietnica zobaczenia sztuki. Udalo sie! Weszlismy i marne miejsca w kacie sali, za filarem byly i tak sukcesem. Oprocz sceny, mialam dobry wglad na widownie. Pierwsza czesc sztuki byla ciosem ponizej pasa. Stereotypy, prymitywne zarciki, plytkie skojarzenia i ta "chaliera" co rusz to powtarzana przez aktora imitujacego polskiego - pozal sie Boze - erudyte..I nne "k i h" byly na tyle znieksztalcone, ze na szczescie malo slyszalne. Publicznosc sie smieje, podsmiechuje tu i tam z prawdziwej glupoty i prostactwa przedstawianych w zmieniajacych sie scenkach sztuki. Jakos nie bylo mi do smiechu... Irytowala mnie reakcja publicznosci. Nie bylismy "sami swoi", gdzie mozna z pewnym poblazaniem przyjac niektore postawy, rozumiejac co sie za tym kryje. Doczekalam przerwy w nieprzyjemnym napieciu. Ciekawa bylam, czy ja tak tylko to odbieram? Niektorym to sie podobalo...hm...nie spodziewalam sie tego.
 
Postanowilismy z mezem mimo wszystko zostac na drugiej czesci sztuki. Udalo mi sie nawet usiasc w pierwszym rzedzie, bo kilka miejsc sie zwolnilo... Ktos jednak nie wytrzymal! Moze poszedl na Szekspira? Na pewno tam mniej kontrowersji politycznie-poprawnego aspektu dziela. Druga czesc byla dla nas Polakow laskawsza jakby, rozwijane watki mogly zastanowic widza, czy na pewno aby ma i mial sie z czego smiac. Wyraznie widac problem natury uniwersalnej - dazenie jednostki do zyciowego sukcesu, uwarunkowane, jak zawsze i wszedzie, calym wlasnym bagazem pochodzenia, przezyc, wieku, miejsca, czasu itp, itd.
 
Aktorzy grali swietnie, sprawnie wcielajac sie w kilka postaci, widoczne byly tez pozytywne efekty ich pracy nad jezykiem polskim. Scenografia byla tez utrafiona. Sama sztuka - O.K. - to nie arcydzielo, ale zobaczyc mozna. Gdyby jej tytul brzmial "Ethnic joke" na pewno nie zwabiloby to nas do przyjscia. A tak - teatr sie wypelnil, graja sztuke o tydzien dluzej moze i dzieki nam Polakom, ktorzy chca wiedziec "co w trawie piszczy"... W sumie wrocilismy zadowoleni z weekendowego wyjscia. Osobiscie nie polecalabym tej sztuki Amerykanom, kto z naszych Rodakow jej nie widzial tez niczego nie stracil. Fajno, ze nie tylko sie spotykamy przy takich okazjach w teatrze, ale coraz czesciej widzimy sie z racji wykupionych sezonowych biletow do opery, symfonii czy baletu w jakze wspanialym pod tym wzgledem naszym Houston!
 
A propos
- goraco polecam film "The Merchant of Venice" ! Mysle, ze sie Oskary posypia.  Ciekawie przedstawione sa zydowskie pierwiastki, ktore jak wiadomo sa wszechobecne w naszej judeo-chrzescijanskiej europejskiej kulturze - tej pisanej i z malej i z duzej litery... Sam film inspiruje do siegniecia po ksiazke w oryginale i dalszego szlifowania jezyka angielskiego, czym dzieli sie z Wami -
 
                    Ela McNeilly
 

   

    

 
 
Please join the discussion - send us your comment!

previous  next