Czesc I-sza, to kompozycja przedwojennych tekstow Juliana Tuwima, ktore na
przestrzeni 20 lat, poczawszy od 4 kwietnia 1919 roku, kiedy to rozpoczal
dzialalnosc kabaret “Qui Pro Quo”, staly sie nieodlaczna czescia stylu zycia
w miedzywojennej Polsce. Klasyczny
model takiego kabaretu to teksty satyryczne odwolujace sie do aktualnych
wydarzen, piosenki, melodeklamacje i skecze.
Elementem niezbywalnym, laczacym calosc jest postac konferansjera,
nawiazujacego bezposredni kontakt z publicznoscia.
W kabarecie “Qui Pro Quo”
grala cala plejada gwiazd, ulubiencow
tamtej Warszawy takich jak
Zula Pogorzelska, Hanka Ordonowna, Mira Zieminska czy Adolf Dymsza.
Pamietamy ich dobrze z piosenek “Milosc ci wszystko wybaczy”, humoru
ulicy warszawskiej, zydowskich interesikow czy monologow o robotnicy teskniacej
do idealnej filmowej milosci (“Marzenie”).
Dzis
to wszystko , w uwspolczesnionej adaptacji,
dokonanej przez rezysera spektaklu, odzyje
na nowo. Inne gwiazdy, inne
czasy, inne miejsce - ale atmosfera ta sama.
Te same teksty, te same uczucia, te same wzruszajace przezycia, wiec
posluchajmy i zobaczmy…co nam zostalo z
tamtych lat.
A
po 15-minutowej przerwie zaprezentujemy Panstwu calkowita zmiane stylu i
atmosfery. Powojenna publicznosc
moze pamietac Podwieczorek przy
mikrofonie, Pod Egida czy Dudka, ktore kontynuowaly kabaretowa dzialalnosc w
stylu Qui Pro Quo, lecz lata powojenne przyniosly nie tylko zmiane warunkow
ekonomicznych i politycznych, ale rowniez rewolucje w
kulturze masowej dokonana przez telewizje.
I taki najslynniejszy
telewizyjny kabaret przedstawimy Panstwu w II-giej czesci przedstawienia.
Jest
jesien, czas grzybobrania, lowienia ryb i polowan.
Dwaj panowie (Starsi) wyjechali na wakacje, zeby odpoczac i uwolnic sie
chociaz na chwile od Hrabiny Tylbaczewskiej podrzucanej z uporem przez
nieznanych sprawcow. Mieszkanie
zostawili pd opieka swoich dwoch (niecalkiem zreszta starszych) przyjaciolek.
Panie spedzaja razem bardzo mile chwile, opowiadaja, wspominaja. Snuja
sie przerozne historyjki, opowiesci i wspomnienia,
ale tez panie podejmuja z sukcesem akcje… uwolnienia panow od hrabiny
T. A potem juz nadchodzi zima,
panie dekoruja mieszkanie swiatecznie i robi sie cieplo na sercu.
Nadchodza swieta i zjawia sie Mikolaj ze swita aniolkow,
ale ze czasy byly wtedy ciezkie, wiec…nie, dalej juz nie zdradze
Panstwu niespodzianki swiatecznej…
Dodam tylko, ze ta czesc dzisiejszego spektaklu
to takze adaptacja, napisana na
podstawie kilku programow “Kabaretu Starszych Panow” z lat 60-tych i
70-tych. Powstala z potrzeby serca,
ze wspomnien o elegancji, dzentelmenstwie,
delikatnym intelektualnym humorze. To
cos, co bylo w tamtych latach
“perelka” w dobie siermieznych programow
polskiej TV.
I pomimo, ze grudzien w kalendarzu i
swieta za pasem, to
…choc szron na glowie, juz nie to
zdrowie, a w sercu ciagle maj…”
Zyczymy milych wzruszen i duzo
umiechu z lezka w oku.