|
Przede wszystkim chcialam ta droga podziekowac rezysorowi i autorowi scenariusza Malgosi Musze za obdarzenie mnie zaufaniem i obsadzenie w tak odpowiedzilnej roli, a calemu zespolowi za sympotyczna wspolprace. Czulam sie w waszym mlodym gronie jak za dawnych dobrych lat studenckich kiedy bylam aktywnym czlonkiem Teatru Akademickiego-GONG-2 w Lublinie. Nieocenionym kolezankom Beacie Manek i Krystynie Paszkiewicz - za moralne wsparcie w momentach zwatpienia. Postac Maryli Rodowicz, ktora mialam portretowac na scenie, jest mi szczegolnie bliska jako moja rowiesnica, i to co Amerykanie nazywaja “role model”mojego pokolenia. Mimo zmiany ustrojow politycznych, tredow muzycznych, mody na ulubiencow publicznosci Maryla nigdy dla mnie nie spowszedniala jako piosenkarka, nigdy nie przestala zaskakiwac swoja wyjatkowa kreatywnoscia i talentem “showwomen”. Ostatnio zyskala sobie zasluzenie przydomek NARODOWICZ .
Pojawila sie wiec to dla mnie niepowtarzalna okazja aby sie znowu po
wielu, wielu latach ”powyglupiac” na scenie w programie ktory jest mi
bliski. Dodajac do tego fakt, ze dostalam oklaski na kredyt, juz na wejsciu
(to chyba za wyglad)/, trema ktora meczyla mnie od kilku dni, odeszla. Patrzac na
zyczliwe, usmiechniete twarze widzow poczulam sie czescia spolecznosci zawanej
POLONIA w HOUSTON, spolecznosci ktora umie sie nie tylko razem bawic, ale jest
zdolna do wysilku na rzecz swego srodowiska i umie wspierac bliskich w potrzebie
(co wielokrotnie udowodnila). Laczac pozdrowienia dla wszyskich widzow przybylych i tych nieobecnych. Anna Baranowska |