Ze zdjecia

by Jerzy Trybek
 
 

Ze zdjecia sie patrzy mój Edek
Z paluchem po lokiec zassanym,
Mial wtedy dwa lata moze,
Dzieckiem byl bardzo sciskanym. 

To szczypnac przypadlo Edzia,
To w ucho chuchnac dla szpasa,
To wloski pogladzic lniane,
Dobrego mamy bobasa! 

Dziw bierze, ze mial czym dychac.
W usciskach matki i ojca
Posinial czasami biedny
Gdy wpadl nam w ramiona z kojca. 

Jak bylo nie sciskac smyka,
Nie wpuscic na noc do lózka?
Minely te czasy dziecka - 
Zastala tylko poduszka. 
 

 

Lza kreci sie w oku starym
Czasów minionych wspomnieniem,
Smyk to juz duze chlopisko,
Ucieka przed przytuleniem! 

Czasami, gdy blisko przejdzie,
Uszczypne go szybko w zadek,
Macha lapami i wrzeszczy,
Choc tak to rzadki wypadek. 

© 1999