by Jerzy Trybek
Sam nie wiem, co dzisiaj zrobie,
Pusto mi jakos bez zony.
Mysli nie moge zatrzymac,
A te sie wierca jak wrony.
Czy nie jest zonce za zimno?
Czy w bucie nie gniecie okruszek?
Chcialbym z troska ogromna
Nad glowa jej krazyc jak duszek.
Pod nosek podsuwac przysmaki,
Podlewac wineczka z butelki,
Pianke zapuscic do wanny,
Recznikiem osuszyc ja wielkim.
Gdzie sie nieboga podziewa?
Czy deszcz nie moczy jej glowy?
Czy swiatlo zielone jej swieci?
Czy obiad na stole gotowy?
Siedze wiec w domu samotnie,
Szukajac ratunku w zdjeciach,
Szklaneczke osuszam ósma
I dusze butelke w objeciach.