Zona w podrózy

      by Jerzy Trybek

      Sam nie wiem, co dzisiaj zrobie,
      Pusto mi jakos bez zony.
      Mysli nie moge zatrzymac,
      A te sie wierca jak wrony.

      Czy nie jest zonce za zimno?
      Czy w bucie nie gniecie okruszek?
      Chcialbym z troska ogromna
      Nad glowa jej krazyc jak duszek.

      Pod nosek podsuwac przysmaki,
      Podlewac wineczka z butelki,
      Pianke zapuscic do wanny,
      Recznikiem osuszyc ja wielkim.

      Gdzie sie nieboga podziewa?
      Czy deszcz nie moczy jej glowy?
      Czy swiatlo zielone jej swieci?
      Czy obiad na stole gotowy?

      Siedze wiec w domu samotnie,
      Szukajac ratunku w zdjeciach,
      Szklaneczke osuszam ósma
      I dusze butelke w objeciach.

      © 1998